________



od wczoraj tylko TO

relacje i prelekcje przegryzam żurawiną
[pogoda jest zła, potrzeba nam dużo witaminy c]

poza tym nieziemsko cieszę się ze zmiany
czasu
z tej jednej zyskanej w ten sposób
godziny

[dzięki niej zdążyłam we śnie otworzyć okno na poddaszu i spędzić przemiły poranek w naszej akustycznej kuchni, próbując swych sił w dyscyplinie, która za każdym razem jest dla mnie zgoła nowa. a imię jej: zwykła, przyjemnie inspirująca i obficie zakrapiana kofeiną rozmowa ;)]

skomentuj 2009-10-25 12:20:58






________



polowania [na czerwony październik] ciąg dalszy. puk, puk, pin, pin. i życzenia.

"cieszę się, że o mnie pamiętasz" - "a dlaczego niby miałabym o tobie zapomnieć?"

4 książki, powrót do przeszłości. monotonię podróży 105-ką do domu umilam sobie czytaniem pamiątkowych rupieci, przyjaciół i snów szymborskiej. to wszystko było tak dawno, myślę, aż się wierzyć nie chce, że wciąż pamiętam w dotyku ten papier i zdjęcia i kolaże, teraz o wiele zabawniejsze, bo bardziej zrozumiałe, niż kiedyś.

[hop, hop. hip, hip]


pralka wyje, jakby była rakietą i szykowała się do lotu w kosmos, 
a my w konsekwencji tej pochopnej decyzji mielibyśmy utracić
zaczarowane obroty jej kolorowego wnętrza.

- - - - -

"Paradoks czytania polega na tym, że droga do siebie samego prowadzi poprzez książkę, która jest niezbędna jako etap przejściowy, ale która musi nim pozostać. P r z e j ś ć  p r z e z  k s i ą ż k ę - oto zadanie dobrego czytelnika, czyli takiego, który wie, że każdy utwór niesie w sobie jakąś część jego samego. (...) Przede wszystkim powinniśmy pamiętać, że najważniejsze jest to, by mówić o sobie, a nie o książkach, czy też by mówić o sobie p o p r z e z książki (jest to chyba jedyny rozsądny sposób mówienia o literaturze)."  

[Pierre Bayard]

- - - -

i wyruszymy gdzieś daleko, w krainy zwane muzyką, będziemy lekcy, leciuteńcy, wiatr nas uniesie wysoko, jak nasiona dmuchawców, spotkamy się w pocałunku z chmurami, wypełnieni szczęściem jak helem, pędzeni coraz wyżej i wyżej, w rejestry, których jeszcze nie doświadczyliśmy, w nowe, nieznane rejony błogości.

tak właśnie gramy i śpiewamy sobie na dobranoc [stare dobre małżeństwo, mnisi sandomierscy, kaczmarski].
potem jeszcze spacer z ginko w blasku koumyakusuji, gdzie jest tak szalenie pięknie i niebezpiecznie i wtedy - dopiero wtedy! - będę mogła zasnąć.


[tutaj dokonała się mała kastracja tekstu. tekście - wybacz!]

- - - - -

tłumaczenie emocji to bardzo karkołomna sprawa.
kto się podejmie?

jacyś chętni?

[kolejna odlicz? mam zapisywać?]

skomentuj 2009-10-24 23:11:12






________



chyba muszę wreszcie znaleźć sobie jakiś [o]środek
wyrazu


[w przeciwnym razie to się naprawdę źle skończy]


skomentuj 2009-10-13 19:27:32